BAJKA O LISKU LESZKU I WESOŁEJ NORCE

Kartki z kalendarza spadały dzień po dniu i w końcu nastąpił poniedziałek. Mama Lisica odprowadziła Leszka do Przedszkola. - Mamo, jak nazywa się to miejsce? - zapytał Lisek, patrząc na kolorowy napis na drzwiach. - To Wesoła Norka, Kochanie. - powiedziała Mama. - Dlaczego wesoła? - zapytał Lisek - Wesoła, bo wszyscy się tu dużo śmieją. A każdy śmieje się zupełnie inaczej. - powiedziała Mama, a Leszek zaczął przypominać sobie śmiech różnych osób - swój, Mamy, Taty, Wujka i Cioci - Faktycznie, Mamo. Każdy śmieje się zupełnie inaczej! - powiedział zadowolony Leszek, a w progu Przedszkola pojawiła się uśmiechnięta Pani Sowa. - Cześć Leszku. Jestem Cioca Sowa i opiekuję się Dziećmi. Czytam Im bajki i opowiadam leśne historie. Zapraszam do naszej Norki! - Leszek poczuł kulkę w brzuchu i oczka zrobiły się trochę mokre, ale przypomniał sobie słowa Mamy: to znak, że dzieje się coś bardzo ważnego. Uśmiechnął się, przytulił do Mamy, dał jej całusa i poszedł z Panią Sową do sali, w której bawiło się dużo Dzieci.

 

Nie tak dawno temu, za jedną małą górką, w niewielkim lesie żył sobie lisek Leszek. Lisek mieszkał z rodzicami w norce i dobrze mu się w niej żyło. Co rano jadł leśne grzyby na śniadanko, potem szedł z Mamą zbierać jeżyny, potem jedli obiadek, a potem bawił się szyszkami lub ucinał sobie krótką drzemkę na stercie liści. Pewnego dnia Mama Lisicia powiedziała Leszkowi, że od przyszłego poniedziałku pójdzie do leśnego Przedszkola.

 

 

Lisek Leszek nie bardzo wiedział co to znaczy “iść do Przedszkola”, więc nie przejął się tym na początku. Z czasem jednak zaczęło go to zastanawiać i zaczął pytać Mamę - Czy to znaczy, że w poniedziałek nie będę siedzieć z Tobą w domu? - Nie, Leszku. - odparła Mama Lisica. - Czy to znaczy, że już nigdy nie pójdziemy razem zbierać jeżyny? - Pójdziemy, ale w sobotę albo niedzielę. W poniedziałek, wtorek, środę, czwartek i piątek będziesz bawił się z innymi dziećmi w Przedszkolu. - odpowiedziała Mama Lisica. - Innymi dziećmi? Ja chcę się bawić sam moimi szyszkami! - Powiedział Leszek i poczuł, że w brzuszku jest mu jakoś inaczej, a oczy zrobiły mu się mokre. Mama Lisica domyśliła się, o co chodzi. - Leszku, jest Ci teraz smutno. To jest to, co czujesz w brzuszku i co się dzieje z Twoimi oczkami. Trochę Ci smutno, a trochę się boisz, bo nie wiesz co Cię czeka. To normalne. Wszyscy się czegoś boimy, zwłaszcza nowych rzeczy. - Dorośli też? - Zapytał Lisek, na co Tata Lis odpowiedział. - Tak, Mama, ja i inni dorośli też. To znak, że czeka nas coś bardzo ważnego. Czujemy w naszych brzuszkach sygnał: uwaga, dzieje się coś, co odmieni Twoje dni. Ale ta zmiana może być bardzo dobra, więc uśmiechnij się! Lisek Leszek trochę się uspokoił, choć kulka w brzuchu nie znikała do poniedziałku, a w głowie pojawiały mu się czasem myśli-straszki, które mówiły: A jak inne dzieci mnie nie polubią? Co ja tam będę robić?

 

Nie tak dawno temu, za jedną małą górką, w niewielkim lesie żył sobie lisek Leszek. Lisek mieszkał z rodzicami w norce i dobrze mu się w niej żyło. Co rano jadł leśne grzyby na śniadanko, potem szedł z Mamą zbierać jeżyny, potem jedli obiadek, a potem bawił się szyszkami lub ucinał sobie krótką drzemkę na stercie liści. Pewnego dnia Mama Lisicia powiedziała Leszkowi, że od przyszłego poniedziałku pójdzie do leśnego Przedszkola.

 

Śmiechom tego dnia nie było końca. Lisek poznał wiele Dzieci, które chętnie dzieliły się swoimi szyszkami do wspólnej zabawy. Najbardziej zaprzyjaźnił się z Borsukiem Tomkiem. Tomek opowiadał śmieszne historyjki, od których wszystkim Dzieciom prawie pękały brzuszki od śmiechu. Leszek obserwował przez chwilę inne Dzieci - Wszystkim nam wesoło, a każdy śmieje się zupełnie inaczej! - powiedział na głos. - Tak, Leszku. Mądry z Ciebie chłopiec. Tak właśnie jest i tak jest w Naszej Wesołej Norce. Wszyscy śmiejemy się po swojemu i jesteśmy weseli! - odpowiedziała Ciocia Sowa.

 

 

Lisek Leszek nie bardzo wiedział co to znaczy “iść do Przedszkola”, więc nie przejął się tym na początku. Z czasem jednak zaczęło go to zastanawiać i zaczął pytać Mamę - Czy to znaczy, że w poniedziałek nie będę siedzieć z Tobą w domu? - Nie, Leszku. - odparła Mama Lisica. - Czy to znaczy, że już nigdy nie pójdziemy razem zbierać jeżyny? - Pójdziemy, ale w sobotę albo niedzielę. W poniedziałek, wtorek, środę, czwartek i piątek będziesz bawił się z innymi dziećmi w Przedszkolu. - odpowiedziała Mama Lisica. - Innymi dziećmi? Ja chcę się bawić sam moimi szyszkami! - Powiedział Leszek i poczuł, że w brzuszku jest mu jakoś inaczej, a oczy zrobiły mu się mokre. Mama Lisica domyśliła się, o co chodzi. - Leszku, jest Ci teraz smutno. To jest to, co czujesz w brzuszku i co się dzieje z Twoimi oczkami. Trochę Ci smutno, a trochę się boisz, bo nie wiesz co Cię czeka. To normalne. Wszyscy się czegoś boimy, zwłaszcza nowych rzeczy. - Dorośli też? - Zapytał Lisek, na co Tata Lis odpowiedział. - Tak, Mama, ja i inni dorośli też. To znak, że czeka nas coś bardzo ważnego. Czujemy w naszych brzuszkach sygnał: uwaga, dzieje się coś, co odmieni Twoje dni. Ale ta zmiana może być bardzo dobra, więc uśmiechnij się! Lisek Leszek trochę się uspokoił, choć kulka w brzuchu nie znikała do poniedziałku, a w głowie pojawiały mu się czasem myśli-straszki, które mówiły: A jak inne dzieci mnie nie polubią? Co ja tam będę robić?

 

 

Lisek Leszek nie bardzo wiedział co to znaczy “iść do Przedszkola”, więc nie przejął się tym na początku. Z czasem jednak zaczęło Go to zastanawiać i zaczął pytać Mamę - Czy to znaczy, że w poniedziałek nie będę siedzieć z Tobą w domu? - Nie, Leszku. - odparła Mama Lisica. - Czy to znaczy, że już nigdy nie pójdziemy razem zbierać jeżyn? - Pójdziemy, ale w sobotę albo niedzielę. W poniedziałek, wtorek, środę, czwartek i piątek będziesz bawił się z innymi dziećmi w Przedszkolu. - odpowiedziała Mama Lisica. - Innymi Dziećmi? Ja chcę się bawić sam moimi szyszkami! - Powiedział Leszek i poczuł, że w brzuszku jest mu jakoś inaczej, a oczy zrobiły mu się mokre. Mama Lisica domyśliła się, o co chodzi. - Leszku, jest Ci teraz smutno. To jest to, co czujesz w brzuszku i co się dzieje z Twoimi oczkami. Trochę Ci smutno, a trochę się boisz, bo nie wiesz co Cię czeka. To normalne. Wszyscy się czegoś boimy, zwłaszcza nowych rzeczy. - Dorośli też? - Zapytał Lisek, na co Tata Lis odpowiedział. - Tak, Mama, ja i inni dorośli też. To znak, że czeka nas coś bardzo ważnego. Czujemy w naszych brzuszkach sygnał: uwaga, dzieje się coś, co odmieni Twoje dni. Ale ta zmiana może być bardzo dobra, więc uśmiechnij się! Lisek Leszek trochę się uspokoił, choć kulka w brzuchu nie znikała do poniedziałku, a w głowie pojawiały mu się czasem myśli-straszki, które mówiły: A jak inne Dzieci mnie nie polubią? Co ja tam będę robić?

 

Czas w Norce minął bardzo szybko. Wskazówki na zegarze przesunęły się i po Liska przyszła Mama. - Jak Ci się podobał pierwszy dzień w Norce, Leszku? - Mamo, to najweselsze miejsce jakie znam! Robiliśmy tyle ciekawych rzeczy! I miałaś rację - dużo się śmialiśmy, a każdy śmieje się zupełnie inaczej! Nie mogę doczekać się jutra, kiedy znów wrócę do Przedszkola.

 

I tak mijały kolejne dni, kiedy Leszek chodził do Wesołej Norki, a każdego dnia odkrywał coś nowego. Jeśli chcesz dowiedzieć się, co najbardziej zaciekawiło Liska, kliknij na jedno ze zdjęć: